Coraz bardziej wierzę, że największa zmiana nie zaczyna się od nowych nawyków. Zaczyna się od zmiany sposobu, w jaki patrzysz na siebie.
Od przejścia z:
„co jest ze mną nie tak?”
na:
„jak działa mój system i czego on naprawdę potrzebuje?”
To nie jest droga do ciągłego poprawiania siebie. To droga do głębszego zrozumienia – biologicznego, psychologicznego i po prostu ludzkiego. Bo kiedy zaczynasz rozumieć swoje reakcje, przestajesz odbierać je jako wadę charakteru. Zaczynasz widzieć w nich sygnał.
Dlaczego tak często próbujemy się „naprawiać”?
Na pewnym etapie życia większość kobiet zaczyna zauważać podobny schemat.
Próbujesz nowych diet, planów treningowych, systemów organizacji, rutyn, kalendarzy, „lepszych wersji siebie”.
Na początku pojawia się nadzieja.
A potem – zmęczenie.
I bardzo znajome pytanie:
„Dlaczego innym się udaje, a mi nie?”
Z tego miejsca bardzo łatwo wejść w narrację:
- brak silnej woli
- brak dyscypliny
- brak konsekwencji
Ale coraz częściej widzę, że to nie jest prawdziwe wyjaśnienie.

Nie jesteśmy z tego samego szablonu
Różnimy się bardziej, niż zwykle zakładamy. Nie tylko charakterem, ale też sposobem funkcjonowania układu nerwowego, reagowania na stres, odczuwania bodźców i regulacji energii.
To wpływa na:
- poziom pobudzenia i energii
- potrzebę ruchu
- relację z jedzeniem
- sposób regeneracji
- podatność na przeciążenie
- motywację i działanie
I bardzo często te różnice są mylone z cechami charakteru.
Układ nerwowy: dlaczego jedni „dają radę”, a inni szybciej się przeciążają
Psycholog Jan Strelau opisywał różnice w reaktywności układu nerwowego.
W uproszczeniu:
- osoby wysokoreaktywne szybciej się przeciążają i silniej reagują na bodźce
- osoby niskoreaktywne potrzebują więcej stymulacji, żeby czuć się „w swoim rytmie”
To dlatego jedna osoba po intensywnym dniu potrzebuje ciszy i wycofania, a inna regeneruje się w działaniu.
To nie kwestia „wytrzymałości psychicznej”.
To kwestia systemu nerwowego.

Dopamina, motywacja i potrzeba stymulacji
Różnimy się także sposobem, w jaki działa układ nagrody.
U części osób mózg silniej reaguje na nowość, zmianę i intensywność bodźców.
Takie osoby częściej:
- szukają działania
- potrzebują ruchu i zmiany
- szybciej się nudzą
- łatwiej wchodzą w nowe projekty
Inne osoby funkcjonują bardziej stabilnie i przewidywalnie – i nie potrzebują wysokiej intensywności, żeby czuć motywację. To nie jest kwestia ambicji. To jest kwestia biologii układu motywacyjnego.
Jedzenie: dlaczego nie wszyscy czujemy głód tak samo
Relacja z jedzeniem również nie jest jednakowa.
Są osoby, które:
- długo nie odczuwają głodu
- mają stabilną energię między posiłkami
- rzadziej reagują na wahania cukru
I są osoby, które:
- szybko czują głód
- silnie reagują na spadki energii
- doświadczają rozdrażnienia, zmęczenia lub „mgły” przy niedojedzeniu
Wpływają na to m.in.:
- hormony regulujące głód i sytość (grelina, leptyna)
- poziom glukozy we krwi
- reakcja organizmu na stres
To dlatego dla jednej osoby „po prostu nie jeść” jest neutralne, a dla innej – destabilizujące cały dzień.
Wrażliwość sensoryczna i emocjonalna
Są też osoby, które intensywniej przetwarzają bodźce z otoczenia. Mocniej czują:
- emocje
- napięcie
- hałas
- relacje
- przeciążenie informacyjne
Ta sama sytuacja może być dla jednej osoby neutralna, a dla innej – bardzo obciążająca. To wpływa nie tylko na samopoczucie, ale też na zdolność do działania, regeneracji i podejmowania decyzji.
Umysł nie jest Tobą
Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze jedna ważna warstwa.
Umysł nieustannie próbuje nas regulować:
- przez presję („musisz bardziej się postarać”)
- albo przez lęk („lepiej nie zaczynaj, bo się nie uda”)
Ale to nie są fakty.
To strategie ochronne.
Umysł nie działa przeciwko Tobie.
On próbuje Cię chronić – nawet jeśli robi to w sposób, który ogranicza Twoje działanie.
Dlaczego „silna wola” nie jest odpowiedzią
W takim ujęciu silna wola przestaje być głównym wyjaśnieniem.
Bo jeśli:
- Twój układ nerwowy szybciej się przeciąża
- Twoje ciało inaczej reaguje na jedzenie
- Twój rytm energii jest inny
- Twój umysł próbuje Cię chronić przed napięciem
to zmiana nie może wyglądać tak samo dla wszystkich. Nie chodzi o to, żeby się bardziej zmusić. Tylko o to, żeby siebie lepiej rozumieć.
Mój osobisty fragment tej historii
Dzielę się z Wami tym, co pomogło mi być lepszą dla siebie. Przez długi czas byłam bardzo wymagająca i krytyczna wobec siebie. Dziś widzę, jak mocno moje ciało i odporność reagowały na takie życie w napięciu. Zaczęłam rozumieć, że zmiana wygląda inaczej, kiedy nie wynika z walki, tylko z troski. Jeśli robisz coś z uważnością i czułością dla siebie – taką, jaką miałabyś dla bliskiej osoby – to cały proces zaczyna się zmieniać. Koleżanka ze studiów powiedziała kiedyś:
„Każda zmiana zaczyna się od akceptacji.” Dziś rozumiem, że to nie była rezygnacja. To był początek realnej zmiany.
Co zobaczyłam u siebie
Kiedy zaczynałam studia coachingowe, przyszłam z bardzo prostą intencją: lepiej się zorganizować, odzyskać równowagę, przestać się spieszyć. Byłam przekonana, że potrzebuję lepszego systemu. Ale z czasem zobaczyłam coś innego. To nie był problem organizacji. To było życie w przeciążeniu. Bycie przedsiębiorcą. Mamą. Osobą ambitną i wrażliwą. Kimś, kto jednocześnie chce się rozwijać, dbać o ciało, relacje i siebie. To nie wymagało większej dyscypliny. To wymagało większej uważności i elastyczności.


